Jaś i Małgosia

Janek i Gosia znali się od czasów studiów.Kończyli ten sam kierunek. Zakochali się w sobie jednak dopiero na balu absolwentów. I tak też zostali razem. Wyprowadzili się do Gdańska. Tam rozpoczęli pracę w zawodzie. Gosia zajęła się projektowaniem witryn internetowych Janek dostał pracę jako informatyk w dużej firmie korporacyjnej. Bardzo dużo pracowali. Żeby się dorobić, żeby kupić mieszkanie. Udało się. Kupili mieszkanie. W życiu zawodowym same sukcesy. Od lat starali się o dziecko.  Nie wychodziło. W końcu poszli do lekarza. Po licznych badaniach i konsultacjach zapała diagnoza, nie mogą mieć dzieci.

Gosia się załamała. Dostała depresji. Było bardzo ciężko. Odsunęła się od Janka. Przestałą chodzić do pracy, przyjmować lekarstwa. Zamknęła się w sobie i w czterech ścianach.

Po roku czasu, od dnia kiedy dowiedzieli się, że nie będą mieć dzieci wzięli rozwód. Gosia powiedziała, że nie może dłużej żyć z Jankiem. Wyjechała z Gdańska. Ślad po niej zaginął. Janek nie mógł znieść rozstania. Sprzedał mieszkanie. Zaszył się w pracy na całe lata. Z żadną kobietą związek nie przetrwał dłużej niż kilka miesięcy. W końcu przestał się z nimi spotykać.

2 lata później spotkał ją na szkoleniu, na które wysłał go szef. Prowadziła je Gosia. Po tym jak wyjechała z Gdańska zmieniła całe swoje życie. Pracę, wygląd, otoczenie.

Po szkoleniu poszli razem na kolację. I tak już razem zostali. Stwierdzili wspólnie, że rozwód to była najgorsza decyzja jaką mogli podjąć. Jednak oboje byli na tyle zawzięci, że nie odważyli się do siebie odezwać przez te dwa lata. Zamieszkali razem. Zaczęli wszystko od nowa. Kupili nowe mieszkanie. Po konsultacji z jednym z profesorów pojawił się cień nadziei, że mogą mieć dziecko. Skorzystali z in vitro. Po roku prób i starań Gosia zaszła w ciążę. Urodziły się bliźniaki. Podwójne szczęście. Jaś i Małgosia. Nareszcie stworzyli jedną pełną rodzinę. Spełnieni i szczęśliwi. Od tamtego czasu minęło 6 lat.

W ubiegłym tygodniu Janek zginął w wypadku samochodowym. Jechał wieczorem do pracy po dokumenty, których zapomniał zabrać z biura. Na zakręcie wpadł na niego rozpędzony tir, w którym pękła opona. Janek w stanie krytycznym trafił do szpitala. 6 godzinna operacja nie przyniosła pomocy. Na stole zatrzymał się dwa razy. Zmarł nad ranem następnego dnia. Gosia dzień wcześniej wyleciała do Londynu na szkolenia. Dzieci zostały z nianią, bo przecież miał tylko odebrać dokumenty i wrócić do domu. Obiecał bliźniakom bajkę na dobranoc.

Nieopisywalna tragedia. W ciągu jednej chwili skończyło się szczęście. Gosia jest załamana. Nawet nie znajduję słów by opisać stan, w którym ta kobieta aktualnie się znajduje. Żyje tak jakby nie żyła. Dzieci wiedzą. Dużo rozumieją. Cierpią. Tęsknią. Czują się zagubione. Rozczarowane.

Bo ktoś zabrał im wspaniałe dzieciństwo. Tatę. Radość, szczęście, nieopisaną miłość…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>