[*]

W Wigilię dzwoniłam do niej z życzeniami. Tydzień później wysłała mi życzenia noworoczne, życząc spokoju, radości, miłości i pomyślności w 2017. Odpisałam jej, że ja życzę jej przede wszystkim żeby był lepszy od mijającego. Życzyłam jej spełnienia marzeń, radości z życia i uśmiechu na co dzień.

Dzisiaj rano zginęła w wypadku samochodowym. Karolina, bo o niej mowa. Rozpędzona ciężarówka wjechała na czerwonym świetle wprost w auto Karoliny. Trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Zmarła na sali operacyjnej. Rozległe krwawienie wewnętrzne i uraz wielonarządowy. Nie miała szans…

Zaraz po wypadku przez chwilę była przytomna. Ratownik, gdy zapytał kogo ma zawiadomić podała imię brata. Ratownik dzwonił, ale on nie odbierał. Zadzwonił do kolejnej osoby o tym samym imieniu – do tego samego mężczyzny, który ją zdradził…

Odebrał.

Był w szpitalu zaraz po karetce. Widział jak ją wieźli na salę operacyjną. Była już nieprzytomna.

Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Nie umiem się z tym pogodzić. Ja jeszcze wczoraj z nią rozmawiałam, umawiałyśmy się na kawę we czwartek. A tymczasem pójdę, ale na jej pogrzeb…

Jedno pytanie, na które nikt nie potrafi odpowiedzieć – DLACZEGO?

Nikt nie odpowiedział mi na nie dekadę temu, kiedy odchodził mój mąż i nikt nie zrobił tego dziś.

Myślę o niej cały dzień. Myślę, że życie było dla niej cholernie niesprawiedliwe. Że tak na prawdę ktoś odebrał jej życie w momencie, kiedy zaczynała wszystko od nowa. Kiedy odbijała się od zera, kiedy zaczęła sobie układać życie na nowo, podniosła się po zdradzie, przestała płakać i zaczęła wierzyć, że będzie lepiej…kiedy miała nadzieję, że jeszcze kiedyś przytrafi jej się miłość…

Dlaczego?

O kim pomyślała w tamtym momencie? Czy był to zbieg okoliczności, że brat i były mieli tak samo na imię? Czy może chciała żeby zadzwonili po byłego… Tego się już nie dowiemy.

Jedno jest pewne. Kochała go. Był dla niej kimś wyjątkowym, a jednocześnie kimś, kto zawiódł ją najmocniej, najsilniej, najdogłębniej…zawiódł na całej linii.

Dziś jest to nieważne.

Dziś sądzę, że to dobrze, że W CAŁYM TYM NIESZCZĘŚCIU – że kiedy odchodziła, że był on, że złapał ją za rękę, pogłaskał po policzku i powiedział, że wszystko będzie dobrze.

Że nie była sama…

Nie dociera to do mnie! Nie potrafię powstrzymać łez…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>