A mama uczyła…

Mama od najmłodszych lat uczyła mnie, że nie można ludzi oceniać, szufladkować. I tak mi zostało do dziś. Wygląd zewnętrzny jest dla mnie mało ważny, zawsze próbuję poznać wnętrze tego człowieka. Nigdy nie przypinam łatek. Ale wczoraj to mnie przytrafiła mi się dziwna sytuacja. Nieprzyjemna.

Pogoda była super, więc korzystając z okazji wzięłam się za porządki wokół domu. Ostatni raz w tym roku umyłam okna, zagrabiłam liście w moim wielkim ogrodzie. A po wszystkim pomyślałam, że pojadę na cmentarz do Mamy Maćka. Posprzątałam znicze, poodwiedzałam znajome groby ludzi, których pamiętam jeszcze z czasów młodości.

Wracając postanowiłam wpaść na szybkie zakupy do marketu w sąsiadującym miasteczku, znajdującego się na kameralnym rynku. Już miałam wsiadać do auta, kiedy na witrynie sklepowej zauważyłam przepiękny płaszcz. Klasyk. Długi, wełniany kamelowy słodziak. Idealny na taką pogodę jak teraz. Sklep – markowy, drogi, z wyrobioną na rynku modowym renomą . Powstał w tym miasteczku chyba niedawno, bo jakoś nie kojarzę, by był tam wcześniej. Postanowiłam zajrzeć i przymierzyć.

Już w drzwiach pani ekspedientka zmierzyła mnie wzrokiem tak przeszywającym, że poczułam się skrępowana. No ale, ja tam weszłam w konkretnym celu. Pytam, czy mogę przymierzyć ów płaszcz, proszę o rozmiar. Pani odpowiada – niestety, ten model w pani rozmiarze nie jest obecnie dostępny w sklepie. Hmmm…zabrzmiało jakbym nosiła plus size, a nie pospolite 36. Pytam, czy mogą mi go zamówić. – Niestety nie mogę. Pytam dlaczego. – Proszę panią, ten płaszcz jest bardzo drogi (tu podaje cenę), w składzie ma 95% wełny. Ciężko mi sprzedać taki ekskluzywny towar w takiej mieścince. A ja, proszę wybaczyć, ale nie mam pewności, że pani go kupi. Już miałam kilka takich sytuacji. Ja zamówię, a pani powie, że bardzo pani przykro, ale nie stać pani na niego. Każda chce sobie tylko przymierzyć. Każda ma gust, tylko nie ma kasy.

W tym samym momencie weszła do sklepu kobieta bardzo elegancka. Poprosiła o płaszcz z wystawy. Pani ekspedientka błyskawicznie rozebrała manekina i podała kobiecie. A ja oniemiałam… wyszłam bez słowa.

Wróciłam do domu, gdzie czekał już na mnie Maciek. Wnieśliśmy zakupy do domu. Zrobiłam kawę. Opowiedziałam mu jak potraktowała mnie ta kobieta, a on do mnie z tekstem „no wiesz Ania może miała trochę racji. Widziałaś się w lusterku? Ja Cię kocham nawet w brudnym dresie i z potarganymi włosami, ale ta kobieta mogła sobie różne rzeczy pomyśleć”:D

Pobiegłam do lustra. Jezu Chryste! Dres ubrudziłam najwyraźniej na tym cmentarzu. A wiatr tak rozwiał mi włosy, że nawet związane wyglądały źle, ale to zauważyłam dopiero przed lustrem. – Przeciętna kobieta w brudnym dresie w ekskluzywnym sklepie… No tak. Ale nie zmienia to faktu, że ta pani nie powinna ludzi oceniać i szufladkować. Tak się złożyło, że dziś z Maćkiem byliśmy w miasteczku znowu. Maciek ma dziś wolny dzień. Jedziemy do Ali na kolację urodzinową jej 18 letniej córy. Wpadliśmy z rana do miasteczka po prezent i kwiaty. Na witrynie tamtego sklepu nadal wisiał kamelowy płaszcz. Maciek złapał mnie za rękę i wprowadził do sklepu. Pani ekspedientka – ta sama. Udała, że mnie nie poznaje. Hmmm…a może w oczach tej kobiety umalowana i w sukience wyglądam bardziej adekwatnie w stosunku do marki, niż w dresie i ubrudzonych błotem adidasach:D Jakże się zdziwiłam, kiedy okazało się, że płaszcz na manekinie był w rozmiarze 36, którego wczoraj przecież nie było… „Hmmm, a wczoraj mówiła pani, że nie ma mojego rozmiaru…” skwitowałam. Ale przymierzyłam. Zachwytom i komplementom ze strony kobiety nie było końca. Płaszcz kupiłam, bo faktycznie bardzo mi się spodobał już wczoraj i leży też świetnie. A Maciek nie mógł sobie darować, by przy kasie,na „do widzenia i zapraszam ponownie” nie odpowiedzieć kobiecie – nawet jeśli przyjdzie w dresie i potarganych włosach? ” -Bardzo panią przepraszam za moje wczorajsze zachowanie. W ramach rekompensaty naliczę rabat przy kolejnych zakupach” odrzekła. Na co ja odpowiedziałam, że nie zależy mi na rabatach, tylko na godnym traktowaniu każdego człowieka.

Nie oceniajmy po wyglądzie. Proszę:)

Niech wyznacznikiem nie będą nienaganny makijaż, markowe ciuchy czy kolor karty kredytowej…ludzie są równi i o tym nie zapominajmy.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>